Nowe szejki
No dobra, skoro było o prywaciarzu r*chającym wojsko na kase, to dla wyrównania wrzutka o firmie która, tak jak Piast, stara się by żołnierz miał jednak lepiej niż gorzej, ale nie mogą przeskoczyć WOBWSŻ.
(post nie jest sponsorowany, nikt mi niestety nie chce płacić)
Pewnie znacie batony owocowo-zbożowe w eskach. Klasyk od lat, całkiem smaczne, wytrzymałe, pożywne.
Producent (fit-land sp. z o.o, dla tych co są ciekawi) postanowił opracować nowe, w nowych smakach i z o wiele lepszą jakością. Drastycznie zmniejszono ilość owsu jako wypełniacza, w nowej odsłonie batonów (którą bezskutecznie próbują wprowadzić do naszych racji) mamy o wiele więcej miąższu, paste z różnych owoców i sok w środku.
Postanowili również, że może fajnie jakby takie jedzenie przy okazji dodawało żołnierzowi rzeczy, których łatwo nie dostanie do posiłku w warunkach bojowych. Dlatego dodali np. do jednego batonu probiotyki i kolagen, a do innego batonu domieszkę chlorelli (taka alga, źródło aminokwasów i minerałów których nie wyciągniecie z bigosu i kiełbasy) by dało się faktycznie uciągnąć długoterminowo na eskach i esergie.
Pewnie niektórych to zdziwi, ale makaron po bolońsku i bigos z kiełbasą na zmiane przez 3 miesiące NIE SĄ zbalansowaną dietą i organizm po dłuższym czasie może jbnąć przez braki różnych mikro i makro elementów.
(tu przypominam wszystkim, że istnieją witaminy inne niż C, a białko i kalorie to nie jest jedyne co się liczy w jedzeniu - mimo że niektórzy specjaliści od siłowni uważają inaczej.)
Oczywistą oczywistością jest to że, według informacji które dostaliśmy, od jakiegoś czasu pałują się z WOBWSŻ by móc zrobić aktualizacje i podmiankę starszego produktu na nowy, no ale ośrodki badawczo-wdrożeniowe jak sama nazwa wskazuje są od tego, by badać pisma i wdrażać wszystko jak najdłużej. Inaczej ktoś mógłby się zorientować że większość ich roboty mogliby wykonywać nawet nasi moderatorzy na discordzie, z większą skutecznością i korzyścią dla wojska, pomimo podobnego dziennego spożycia alkoholu.
Kolejne rzeczy które, z uporem godnym lepszej sprawy, są blokowane to kolejno: nowe herbatki, umilający życie kisielek oraz smoothie owocowe w które władowano mangan i kwas foliowy dla pełniejszej diety.
Mi to zaczyna wyglądać, jakby jakiś wywrotowiec albo szaleniec zatrudnił kompetentnego dietetyka, który rozpisał co trzeba nam dosypywać do jedzenia by zbalansować diete w mikro i makro elementy, a nie tylko kalorycznie.
Podejrzewam że gdyby się dało, to wrzuciliby też do monu swoje batony energetyczne, ale dopóki istnieją puszki pasztetu tradycyjnego z sokołowa o zbliżonej kaloryczności (minus dodany magnez, błonnik i witaminy) to o takich luksusach możemy zapomnieć. Przecież nie po to burak mieści się w krajalnicy do frytek, by oleju z frytkownicy nie dodawać do surówki z buraków dla podbicia kaloryczności.
Jeżeli trafiliście na nowsze esergie i niektóre eski, to zauważyliście pewnie, że przepakowana granulowana herbata sprzed 30 lat została w nich zastąpiona nowymi izotonikami.
Tutaj akurat, podejrzewam że to nie Fit-land przekonał kogokolwiek, że żołnierz w warunkach bojowych czy ciągłego wysiłku fizycznego potrzebuje czegoś co uzupełnia elektrolity, tylko granulat w magazynie się skończył a Granella nie wyrobiła się z kwitami na przetarg, więc los zmusił by wprowadzić coś przemyślanego do naszych racji. A są przemyślane, bo znowu oprócz samej podstawy produktu, czyli elektrolitów i minerałów, dosypano również całą tabele witamin.
To mi coraz bardziej wygląda na robote jakiegoś parszywego dietetyka.
Kończąc moje mędzenie, nawet jak firmy starają się oferować wojsku dobre produkty, poszerzać swoją ofertę czy ulepszać to, co trafia ostatecznie do nas wszystkich i w razie W (albo podczas szkolenia) będzie nas utrzymywało przy życiu, to wojskowe instytucje zamiast to brać, wolą rzucać kłody pod nogi jak tylko się da. Od zlewania dostawców, przez zlewanie nowych produktów które sami opracowali, po niewypłacanie należnych pieniędzy za wykonane usługi (pozdrawiamy właściciela pralni, któremu mon jest od 6 msc winny 5 milionów złotych przez co grozi mu bankructwo).
Jestem pewien że takie systemowe podejście do rynku cywilnego będzie zachęcało wszystkich do angażowania się we współpracę z monem i pracą nad nowymi produktami czy rozwiązaniami dla wojska.
(post nie jest sponsorowany, nikt mi niestety nie chce płacić)
Pewnie znacie batony owocowo-zbożowe w eskach. Klasyk od lat, całkiem smaczne, wytrzymałe, pożywne.
Producent (fit-land sp. z o.o, dla tych co są ciekawi) postanowił opracować nowe, w nowych smakach i z o wiele lepszą jakością. Drastycznie zmniejszono ilość owsu jako wypełniacza, w nowej odsłonie batonów (którą bezskutecznie próbują wprowadzić do naszych racji) mamy o wiele więcej miąższu, paste z różnych owoców i sok w środku.
Postanowili również, że może fajnie jakby takie jedzenie przy okazji dodawało żołnierzowi rzeczy, których łatwo nie dostanie do posiłku w warunkach bojowych. Dlatego dodali np. do jednego batonu probiotyki i kolagen, a do innego batonu domieszkę chlorelli (taka alga, źródło aminokwasów i minerałów których nie wyciągniecie z bigosu i kiełbasy) by dało się faktycznie uciągnąć długoterminowo na eskach i esergie.
Pewnie niektórych to zdziwi, ale makaron po bolońsku i bigos z kiełbasą na zmiane przez 3 miesiące NIE SĄ zbalansowaną dietą i organizm po dłuższym czasie może jbnąć przez braki różnych mikro i makro elementów.
(tu przypominam wszystkim, że istnieją witaminy inne niż C, a białko i kalorie to nie jest jedyne co się liczy w jedzeniu - mimo że niektórzy specjaliści od siłowni uważają inaczej.)
Oczywistą oczywistością jest to że, według informacji które dostaliśmy, od jakiegoś czasu pałują się z WOBWSŻ by móc zrobić aktualizacje i podmiankę starszego produktu na nowy, no ale ośrodki badawczo-wdrożeniowe jak sama nazwa wskazuje są od tego, by badać pisma i wdrażać wszystko jak najdłużej. Inaczej ktoś mógłby się zorientować że większość ich roboty mogliby wykonywać nawet nasi moderatorzy na discordzie, z większą skutecznością i korzyścią dla wojska, pomimo podobnego dziennego spożycia alkoholu.
Kolejne rzeczy które, z uporem godnym lepszej sprawy, są blokowane to kolejno: nowe herbatki, umilający życie kisielek oraz smoothie owocowe w które władowano mangan i kwas foliowy dla pełniejszej diety.
Mi to zaczyna wyglądać, jakby jakiś wywrotowiec albo szaleniec zatrudnił kompetentnego dietetyka, który rozpisał co trzeba nam dosypywać do jedzenia by zbalansować diete w mikro i makro elementy, a nie tylko kalorycznie.
Podejrzewam że gdyby się dało, to wrzuciliby też do monu swoje batony energetyczne, ale dopóki istnieją puszki pasztetu tradycyjnego z sokołowa o zbliżonej kaloryczności (minus dodany magnez, błonnik i witaminy) to o takich luksusach możemy zapomnieć. Przecież nie po to burak mieści się w krajalnicy do frytek, by oleju z frytkownicy nie dodawać do surówki z buraków dla podbicia kaloryczności.
Jeżeli trafiliście na nowsze esergie i niektóre eski, to zauważyliście pewnie, że przepakowana granulowana herbata sprzed 30 lat została w nich zastąpiona nowymi izotonikami.
Tutaj akurat, podejrzewam że to nie Fit-land przekonał kogokolwiek, że żołnierz w warunkach bojowych czy ciągłego wysiłku fizycznego potrzebuje czegoś co uzupełnia elektrolity, tylko granulat w magazynie się skończył a Granella nie wyrobiła się z kwitami na przetarg, więc los zmusił by wprowadzić coś przemyślanego do naszych racji. A są przemyślane, bo znowu oprócz samej podstawy produktu, czyli elektrolitów i minerałów, dosypano również całą tabele witamin.
To mi coraz bardziej wygląda na robote jakiegoś parszywego dietetyka.
Kończąc moje mędzenie, nawet jak firmy starają się oferować wojsku dobre produkty, poszerzać swoją ofertę czy ulepszać to, co trafia ostatecznie do nas wszystkich i w razie W (albo podczas szkolenia) będzie nas utrzymywało przy życiu, to wojskowe instytucje zamiast to brać, wolą rzucać kłody pod nogi jak tylko się da. Od zlewania dostawców, przez zlewanie nowych produktów które sami opracowali, po niewypłacanie należnych pieniędzy za wykonane usługi (pozdrawiamy właściciela pralni, któremu mon jest od 6 msc winny 5 milionów złotych przez co grozi mu bankructwo).
Jestem pewien że takie systemowe podejście do rynku cywilnego będzie zachęcało wszystkich do angażowania się we współpracę z monem i pracą nad nowymi produktami czy rozwiązaniami dla wojska.