Bechatkowe

Nowa PSBSka i wysryw Portalu Mundurowego

Autor: Fernix
Portal Mundurowy wypluł z siebie trzy artykuły na temat obecnej PSBSki.
Cóż, przeszedłem przez tą lekturę z wielkim bólem, ponieważ liczba czystych kretynizmów i wewnętrznej sprzeczności jest tam absurdalnie duża, a betonomierz wyj*bało mi po za skalę.

Pomijam już fakt, że wszystkie trzy artykuły są niemal takie same i zasadniczo niewiele od siebie się różnią.

Niemniej, ja przeczytałem, przebolałem, więc zapraszam i Was, drodzy czytelnicy, na przecierpienie wspólne.
Kto nie ma wolnych 15 min, w komentarzu robie TL"DR (Streszczenie).

STRUKTURA POSTÓW:

Posty będą trzy, po jednym na artykuł. Publikowane osobno i oznaczone na wstępie.

Treść artykułów jest przytaczana po kawałku, chyba że zbyt duże wodolejstwo, to pomijam i mówie co pomijam.

Pod cytatami macie moją analize fragmentu. Jest ona pół-merytoryczna, bo w przeciwieństwie do autora nie uważam się za alfe i omege, ale mam tam jednak pare latek w MONie, byłem na wielu strzelaniach na starej i nowej PSBSce w różnych jednostkach, cośtam widziałem więc pisze z perspektywy tego cośtam.

Warto mieć w głowie, że Kolski podzielił się tymi artykułami w Onecie, więc bierzcie to pod uwagę próbując zrozumieć jego twórczość artystyczną i skąd narracja.

W czytaniu oryginału pomaga wyobrażenie sobie że mówi wam to wszystko jakiś stary chorążak rezerwista który opowiada że" kiedyś to było".

Powodzenia drogi czytelniku. Nie zwracam za onkologa.

===========================
"Program strzelań DU‑7.0.8 w Wojsku Polskim miał podnieść realizm szkolenia strzeleckiego. Zamiast tego stał się pokazem: sparaliżował szkolenie i czyści magazyny z amunicji. Instruktorzy przyznają: żeby zrealizować program, potrzeba minimum trzech dni i ogromnych zapasów amunicji – wynika z relacji żołnierzy prowadzących szkolenia. W praktyce jedna skrzynka (ok. 1400 sztuk) schodzi w jeden dzień na dziesięciu żołnierzy. To aż siedem razy więcej niż wcześniej."

Lead artykułu zasadniczo stawia kretyńskie tezy i musiałem sprawdzać, czy tego nie pisał Moszner.
Nie wiem jacy instruktorzy mu przyznają, że potrzeba im 3 dni na zrealizowanie strzelania, bo nie wierzę, że myśli że PSBSka to jest coś co się robi hurtem w całości. Ale mogę być w błędzie.
Jedna skrzynka na dziesięciu żołnierzy? Nie wiem na jakich strzelaniach był autor, ale strzelania że na każdego przypadają 4 pełne magazynki to robi się dopiero pod koniec roku, przez reszte czasu leci znacznie mniej, ale dalej więcej niż kiedyś, bo nowe strzelania pozwalają na o wiele więcej.

I jeszcze 'to aż siedem razy więcej niż wcześniej'. Prawie słyszę przejęty, alarmujący głos jak to czytam.

Nie martwcie się, reszta artykułu jest jeszcze gorsza xD

"Od 2 stycznia 2024 roku, po decyzji nr 15/Szkol/SG WP z 8 września 2023 r., w Wojsku Polskim obowiązuje nowy program strzelań DU‑7.0.8. To część reformy, która objęła żołnierzy zawodowych, WOT oraz dobrowolną zasadniczą służbę wojskową. Koncepcja wprowadza nowe kategorie ćwiczeń: dynamiczne postawy ogniowe, zmianę magazynków w ruchu i strzelanie z krótkiego dystansu do tarczy strzeleckiej Range Solutions T3 – Bulinek. Program miał wprowadzić więcej realizmu i nowoczesnych metod, a w praktyce ujawnił liczne problemy – od braku instruktorów i amunicji po chaos w metodyce.

W wielu jednostkach żołnierze od dwóch lat czekają w kolejce na dostęp do strzelnic zamiast realnie uczestniczyć w zajęciach ogniowych. Żołnierze alarmują, że system nie jest dostosowany do realiów szkolenia masowego. To program elitarny, przeniesiony bez adaptacji na żołnierzy podstawowych – efekt to chaos szkoleniowy, marnotrawstwo i iluzja realizmu, która z rzeczywistością pola walki ma niewiele wspólnego."

No koszmarne rzeczy. Nauka żołnierzy jak zmieniać postawe strzelecką podczas strzelania, zmiana makazynków (takich rzeczy na wojnie sie nie robi przecież) i to cholerne strzelanie z z krótkiego dystansu! Jeszcze do jakiegoś zasranego T3 a nie do 23P! TOŻ TO ŚWIĘTOŚĆ! 23P JEST KRÓLEM STRZELNIC JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI!

Mamy powtórzenie tezy o tym chaosie i brakach amunicji. Też fajna ta informacja o 'wielu' jednostkach gdzie żołnierze od dwóch lat czekają na dostęp do strzelnic, bo nawet zakładając że każda kompania strzela przez tydzień, to nie masz strzelnicy w polsce która przez dwa lata nie miałaby czasu obsłużyć chociaż raz każdej JW.

Skąd to wiem? Tak samo jak autor mam wykupioną prenumeratę Instytutu Danych Z Dupy.

'to program elitarny, przeniesiony bez adaptacji na żołnierzy podstawowych' - podstawowe to są błędy jakich dopuszcza się Kolski. Dalej mamy jakieś bajdurzenie o chaosie, marnotrawieniu amunicji i iluzji realizmu. Generalnie fragment wolodejstwa o niczym, który ma zbudować ton i narracje reszty artykułu.

POMIJAM akapit pod "Skąd się wziął program DU‑7.0.8 w Wojsku Polskim" bo zasadniczo nic tam nie ma, tylko daty i kto wprowadzał.
Ale zaraz czytamy dalej.

"Na papierze realizm, w koszarach absurd

Poprzedni system uczył statycznych postaw i zgrywania przyrządów na dystansie 15 metrów dla pistoletu wojskowego i 100 metrów dla karabinka. Nowy każe strzelać odpowiednio na 5 i 15 m. To już nie klasyczna nauka celności, lecz szybkie strzelanie dynamiczne z elementami taktyki ofensywnej – bardziej dla działań specjalnych niż dla podstawowego szkolenia obronnego.

Instruktorzy przyznają: żeby zrealizować program, potrzeba minimum trzech dni i ogromnych zapasów amunicji. W praktyce jedna skrzynka (ok. 1400 sztuk) schodzi w jeden dzień na dziesięciu żołnierzy. To aż siedem razy więcej niż wcześniej (dane szacunkowe)*."

Dżizas.

Najpierw może te dystanse wyjaśnie. Czy wiecie jak działa perspektywa? Jeżeli celujemy w człowieka na dystansie 100m, to jest on malutki ale jak podchodzi do nas, to się powiększa.
W konsekwencji, możemy strzelać w mały cel na 15 m, widzieć jak padają nasze strzały na tarczy, nanosić poprawki, uczyć się lepiej kontrolować broń na stojąco czy klęcząco i DALEJ mieć trudność przy celowaniu jakbyśmy strzelali na znacznie większym dystansie, a nie jbać z podpórki na skupienie 5 pestek i nazywać to 'szkoleniem'.

Nie ma w tym nic szybkiego czy dynamicznego, żołnierze jak się uczą to nie raz im zajmuje 10 sekund na jeden strzał, instruktorzy chodzą, poprwiają postawy, mówią co robią źle (bo dla odmiany widzą zarówno cel i żołnierza).
Nie wiem też, dlczego strzelania pod 'działania ofensywne' mają być dla działań specjalnych, ale umówmy się że autor też wydaję się być trochę specjalny.

Dalej mamy powtórzenie tezy o tych '3 dniach' (byłem na strzelaniu mojej kompanii, ponad setka osób na kierunku i zmieściliśmy się od 9 do 14) i coś, co mnie rozwala najbardziej, betonową matemtykę.

Autor przyjął 1400szt na skrzynke, szkrzynka na 10 osób, czyli 140szt na 3 dni, to zaledwie... półtor magazynka na dzień. No zaprawdę, ogromne strzelanie.
Przyjmując, że miał na myśli na 1 dzień skrzynke na 10 osób, co zgadza się np ze strzelaniem sprawdzającym nr 9 gdzie jest 120szt na osobe, to dalej nie są jekieś ogromne ilości. Ja na cywilnej to tyle strzelałem z kolegami.

No ale najlepsze jest wyliczenie, że to aż 7! razy! wiecej! niż! kiedyś!
140:7=20. Zapamiętajcie tą żałośnie małą liczbe 20 pestek jaką autor przyjął, bo zaraz będzie nawoływał do powrotu do starej PSBSki.

No nic, lecimy dalej.

"Tymczasem w WOT‑ach i DZSW żołnierz ma 16 lub 27 dni na całe szkolenie. Kiedy ma opanować podstawy, skoro połowa czasu schodzi na ćwiczenia „komandoskiego” ognia z pięciu lub piętnastu metrów?
Nowe bloki wypierają topografię, łączność i BHP – dowódcy tną programy. Niektórzy dowódcy są zachwyceni, bo wojsko zaczęło „zaliczać” strzelania. Po takim bezmyślnym ostrzale tarczy na skróconym dystansie, z pełnymi magazynkami, zawsze coś się trafi. Tyle że to pozorna skuteczność. Co na to logistyka i finanse? Gdzie te fabryki amunicji, które mają nadążyć za nowym apetytem szkoleniowym?

Zamiast strzelania na celność i skupienie oraz konkretnych wyników na tarczy, którymi żołnierz może się pochwalić, mamy dziś tarczę strzelecką Range Solutions T3 – Bulinek w którą pruje się seriami. W takim strzelaniu nie widać przyszłego snajpera. Od dwóch lat również młodzi rezerwiści nie rozumieją zasad i nie wykonywali strzelań do tarczy 23P – klasycznej tarczy z popiersiem i pierścieniami. Każdy na swojej drodze nauki powinien zrozumieć, jak zgrywać muszkę i szczerbinkę z celem."

Nie wiem kiedy autor widział szkolenie WOT lub DZSW, ale tam się nie przechodzi przez całą PSBSkę xD
Wyraźnie też nie może przeżyć tego strzelania z 15metrów. Boli go to strasznie, bo znowu o tym wspomina.
W gwoli ścisłości, największym problemem ze szkoleniem z łączności jest ciągły brak środków łączności. Szkolenie z BHP to zawsze było przeczytanie/wygłoszenie warunków bezpieczeństwa na punkcie nauczania/początku zajęć. Topografii nic nie wypiera.

Wojsko jak wcześniej wpisywało co chciało do dzienników ocen, tak dalej wpisuje, zawsze była wysoka zdawalność strzelań. Papier przyjmie wszystko.

Dalej, w Bulinka sie nie pruje seriami - dublet i triplet to nie jest ogień seryjny, tylko szybki pojedynczy. MSBS Grot nie ma opcji strzelania serią jak w Berylu.
Pełne magazynki też nie są widziane zbyt często - kto chce to niech sobie zobaczy ile amunicji przypada na jakie strzelanie w PSBSce. Oczywiście, rozpisuje się po kilka na dzień by uzasadnić pobór amunicji, ale konkretnie to się wali na jesieni jak zostaje po roku.

Nie wiem na jakich strzelaniach wojskowych był autor, ale chyba na żadnych bo fragment 'Po takim bezmyślnym ostrzale tarczy na skróconym dystansie, z pełnymi magazynkami, zawsze coś się trafi. Tyle że to pozorna skuteczność. ' jest tak fundamentalnie kretyński, że nie wiem nawet jak go skomentować.

Nie wiem też, czego 'młodzi' (xD) rezerwiści mają nie rozumieć przez to, że od dwóch lat nie strzelali w 23p z podpórki na 100m.

Jak sami widzicie, w redakcji Portalu Mundurowego lało się gęsto, no ale idziemy z tym dalej do brzegu.

"Wąskie gardło instruktorów

Ilu kierowników zdało kurs i z jaką zdawalnością? Pytaliśmy o to MON – do dziś brak odpowiedzi. Nowy program strzelań z broni strzeleckiej jasno precyzuje, że kierownikiem strzelania może być jedynie osoba wyznaczona rozkazem dowódcy jednostki wojskowej po ukończeniu specjalnego kursu instruktorsko‑metodycznego.
Z pozoru to logiczne, w praktyce – blokada. Kursów jest mało, miejsc jest ograniczona, a zdawalność niska. Jednostki odwołują strzelania, bo nie mają uprawnionych kierowników. Zjawisko już nazywa się „wąskim gardłem szkoleniowym”. Inna sprawa, że coraz trudniej znaleźć odpowiedniego kandydata – a sami żołnierze coraz częściej mówią wprost, że nie chcą być instruktorami, widząc skalę odpowiedzialności i ryzyko, jakie niesie ta funkcja."

Mon wam nie powie ilu zdało i ilu ma uprawnienia, bo to informacja niejawna xD

Fakt faktem, jest problem z dostępnością instruktorów, ale ten problem z czasem się zmniejsza, starzy już poprzechodzili kursy, nowi też się szkolą i jakoś to leci. Z czasem problem będzie zniwelowany jak tylko system przerobi zaległych.

Fragment do 'Nikt w Mon...' pomijam, bo nie ma żadnej wartości.

"Nikt w MON nie przewidział jednej rzeczy: że odpowiedzialność za każde potknięcie rekruta spadnie nie na „system”, tylko na młodego instruktora, który dopiero sam uczy się prowadzić szkolenie. To on będzie odpowiadał za brak przygotowania strzelca, za błędy, za postrzelenia, za wypadki – choć nie ma narzędzi, by temu zapobiec. Młody żołnierz nie ma jeszcze żadnych nawyków, żadnej pamięci mięśniowej, często nawet nie rozumie, co trzyma w rękach. I nagle ktoś wymyślił, że tacy ludzie mają strzelać jak operatorzy jednostek specjalnych. Na świecie nie ma armii, która kazałaby rekrutom wykonywać zadania z poziomu elitarnych kursów."

MŁODEGO INSTRUKTORA xD

Autor chyba nie jest świadomy, że po wejściu nowej PSBSki kadra została ta sama - często i gęsto kierownicy strzelań z latami doświadczenia. Tylko dano im nowe materiały szkoleniowe, puszczono ich na kursy i nauczono strzelań po innemu. Tacy to młodzi instruktorzy, że część ma więcej lat w służbie niż młodzi żołnierze są na tym świecie xD
Jako przykład anegdotyczny: najmłodszy (służbą) instruktor strzelania u mnie ma 6 lat służby. No praktycznie kot z nieobciętą kitą, faktycznie.

Pojawiają się też jakieś urojenia, że młody żołnierz ma strzelać jak operator jednostek specjalnych, a przecież nie rozumie jeszcze co ma wrękach (xD to zapewne dlatego że nie strzelał z podpórki w 23p na celność). Nikt nie każe im strzelać na elitarnym poziomie - uczą się, i to widać na strzelaniach które są jbane do skutku, jak np nowa jedynka, aż wszystkim wychodzi.

"A przecież podstawowa zasada jest stara jak broń palna: palec i rozum są twoim pierwszym i ostatnim bezpiecznikiem. Wprowadzając tę instrukcję, komuś zabrakło jednego i drugiego. Wyobraźnia nie nadążyła za ambicją.

W środowisku żołnierze żartują z „operatorów od selfie”, „baletnicach” i „wirtuozach strzelania”, kurs kierownika nazywają egzaminem z absurdu, a „papierowe” zaliczenia strzelań stały się nową normą. Strzelnic brakuje, amunicja topnieje, a w raporcie wszystko wygląda wzorowo."

Nie wiem dlaczego autor uważa, że komuś zabrakło palca przy wprowadzaniu tej instrukcji, ale okeeej.

Te żarty żołnierzy to chyba kolejny IDZD, bo nie słyszałem tego ani razu, ani od setek ludzi co do nas piszą ani od setek ludzi u mnie na jednostce, ani od setek użytkowników na discordzie. A żargon rozprzestrzenia się szybciej niż syfilis na PKW Podlasie.
A co do zaliczeń papierowych, zawsze były. Papier przyjmuje wszystko od zawsze.

Dalej to czytacie? Spokojnie, spokojnie, już bliżej niż dalej.

"Sprzęt, bezpieczeństwo, amunicja

Dynamiczne ćwiczenia wymuszają nowy sprzęt: pasy, kabury, ładownice. Stare oporządzenie nie pasuje do nowych realiów. Teraz ważniejsze od hełmu stają się okulary balistyczne, solidny pas z kaburą i torbami na zużyte magazynki – sprzęt operatora, nie szeregowca. Dochodzą ryzyka – przypadkowe trafienia, odbicia, błędy proceduralne. Program swoje, a realizm i wykonanie to zupełnie inny problem – odpowiednie wyposażenie i zapasy amunicji. A polskie zakłady dopiero zwiększają moce produkcyjne na wojnę. W praktyce szkolenia stoją w miejscu lub odbywają się w prowizorycznych warunkach. Jak zwykle, zmiany programowe nie nadążają za realiami technicznymi, obsługą obiektów szkoleniowych ani zabezpieczeniem logistycznym.

Zmiana realiów strzelania – z bezpieczniejszych, statycznych na bardziej ryzykowne, dynamiczne – oznacza wzrost wypadkowości podczas szkolenia; to było do przewidzenia. Dlaczego więc wdrożono to powszechnie, a nie jako kolejny poziom doskonalenia dla wybranych formacji?"

DYNAMICZNE STRZELANIA WYMUSZAJĄ NOWE KABURY PASY I ŁADOWNICE xDDD

Dalej jest jeszcze lepiej: Okulary balistyczne i torby na puste (nie 'zużyte', zapewniam że są wielokrotnego użytku) magazynki są 'dla operatorów' xD

Dalej mamy kolejne argumentum ad institutum datum ex anus.
strzelania statyczne (pewnie z podpórki) = bezpieczne
strzelania 'dynamiczne' (ze zmianą magazynka czy postawy) = niebezpieczne
'wzrost wypadkowości' - urojony.

Framgenty o kontroli NIK z 2020, 'Reforma po wojskowemu' oraz ' Brak odpowiedzi z MON' pomijam, bo nic nie wnoszą oprócz biadolenia autora.

"Kto sprawdzi reformę strzelań?

Z mojego punktu widzenia sprawą powinny zająć się instytucje nadzoru i kontroli: Prokuratura, Najwyższa Izba Kontroli, a także sejmowa Komisja Obrony Narodowej. To one mają kompetencje, by sprawdzić, kto podjął decyzję o powszechnym wdrożeniu, jakie były analizy ryzyka oraz czy oszacowano skutki finansowe i logistyczne. Jak to możliwe, że narzekamy na brak amunicji, a jednocześnie pozwalamy na programy generujące taką rozrzutność? Dlaczego zmiany zbiegły się ze wzrostem wypadkowości? W mojej ocenie należy jak najszybciej wrócić do poprzedniego programu strzelań, a nowy system pozostawić jednostkom specjalnym i wybranym formacjom zawodowym, w tym Żandarmerii Wojskowej, jako kolejny etap doskonalenia umiejętności strzeleckich.

Czekamy na liczby od MON – bez nich „realizm” zostanie na papierze. Reforma wygląda jak pokaz: dużo dymu, mało treści – i przerost formy nad żołnierzem.

Zmiany i planowanie zbiegły się w czasie z reformą nowej ustawy o obronie Ojczyzny – czy to tylko przypadek? Zamiast przygotowań do wojny i budowy zapasów, pozbywamy się amunicji hurtowo. W tle aż prosi się o pytanie, które mogłaby postawić komisja śledcza – kto naprawdę nadzorował te decyzje i czy to tylko chaos, czy coś więcej."

Najlepsze zostawił na koniec.

Jak rozwiązać braki amunicji? Wynika na to, że zmniejszyć liczbe strzelań xD
To nie systemowe zaniedbania w produkcji i zamówieniach są problemem. Nie nie, to ROZRZUTNOŚĆ W PROGRAMIE STRZELAŃ jest problemem xD
Krwa kisnę, jakbym rozmiawał ze starym pułkolem po łączności.
Najzabawniejsze jest to, że przy tym STARYM programie, do którego autor nawołuje by wrócić, gdzie jak wyliczył sam przypadało 20 zamiast 140 pestek na żołnierza, TEŻ BRAKOWAŁO AMUNICJI xD
Braki amunicji to jest od zawsze patologia zamówień, biurokracji i systemu kwitów oraz zapotrzebowań.

Dalej mamy znowu jakieś urojenia o wzroście wypadkowości (podaj pan dane, inne niż instytutu danych z dupy) mimo że nie ma żadnych przesłanek, czy nawet POGŁOSEK (a tych mi dajecie wszelkiej maści) które by to sugerowały.

Mogę się założyć, że żadnych liczb od Monu nie dostanie, bo wszystkie ciekawe są niejawne.

No ale crem de la crem betonowych tez: 'Zamiast przygotowań do wojny i budowy zapasów, pozbywamy się amunicji hurtowo.'

Rozumiecie? Nie powinniśmy mieć intensywnych strzelań, bo musimy gromadzić zapasy amunicji na wojne (zwiększanie produkcji i zamówień to obca koncepcja dla autora)

A wiecie co jest najzabawniejsze? Że nawet Mesko ogarnęło, że trzeba jednak przestać się bawić w jbanie kotka za pomocą młotka i rozhulać produkcje - w tym roku zrobili nową hale produkcyjną. Nawet premier wrzucał fotki z otwarcia. (oczywiście hali, a nie parasola)

Efekt? przewidywana produkcja roczna na poziomie 250 MILIONÓW sztuk amunicji od przyszłego roku jak wszystko przejdzie przez odbiór i dostanie pieczątki.

NO ŁALE NIE STRZEŁAJMY TYLE BO ŁAMUNICJI ZAMBŁAKNIE NAM WE WOJNE

Koniec, dotrwaliście. Jak widzicie, miałem rację że ten artykuł to rak i nie było warto go czytać. A są jeszcze dwa do przebrnię cia. Drugi post już napisałem w pijackim amoku tylko musze zredagować, trzeci napisze jeżeli dwa pierwsze się dobrze przyjmą.

Jeżeli podobał się ten tekst, to pamiętajcie że dla mnie punktem odniesienia są interakcje z postem, bo zasięgi mamy obcięte przez algorytm.

Przypominam też o naszym zapasowym profilu, oraz o innych socjalach, wszystko w komentarzu.
Bechatka