Artyleria WOT
W Zegrzu konkretnie sufit na łeb spadł.
Już pomijam że ogarniętych i dobrze wyszkolonych żołnierzy jest jak na lekarstwo, a z każdej szesnastki (ok 150 osób) zostaje na batalionie poniżej 20 w przeciągu 3-4 lat.
Już pomijam fakt, że te nowe ośrodki szkolenia wydrenują wszystkich kompetentnych co zostali na brygadach.
Ale niech mi ktoś wytłumaczy, jak oni chcą zorganizować artylerię w WOT, jeżeli od lat przerasta ich ogarnięcie amunicji i zorganizowanie strzelań z LMP 2017? Są całe bataliony(a nawet brygady) gdzie przez ostatnie 5 lat (lub od ich sformowania) nikt oprócz dowódcy (co był na kursie w CSWOT) nie strzelił jeszcze.
Oczywiście pomostowo dadzą do WOTu cokolwiel by było, ale w zamian za to WOTy zaraz mają przerzucić się na inny sprzęt do którego muszą się przeszkolić jeszcze raz (xD) więc jakikolwiek teoretyczny (bo wiemy że to się nie uda i tak) wysiłek w nauke na 152mm pójdzie w dupe.
Zaatanawiają się czy dac do wotu samobieżną, czy holowaną artylerię, więc zastanówmy się nad oboma wariantami.
Artyleria holowana przegrywa z samobieżną przy zabawie w ogień kontrbateryjny (dlatego ukry lubią Kraby i panzerhaubice, a fanami M777 nie są), dodatkowo wymaga ciężkiego pojazdu do holowania.
Jak rozumiem przez 105mm, chcą zakupić M119 które waży jedyne 2 tony plus amunicja i załoga(5 osób), nie można tego wrzucić na sprintera albo T5 czy nimi ciągnąć, zatem ta kompania artyleryjska pochłonie więcej pojazdów ciężarowych niż ma batalion WOTu (i to na papierze, a nie na chodzie).
Już widzę jak kapral-legionistka po geografii dowodzi działonem składającym sie z jednego zmechola na emce dorabiającego w wocie, 2 kasjerek z żabki o wadze jednego pocisku który mają załadować i 50-letniej nauczycielki której się nudziło w covidzie wiec poszła do wotu (bo zawsze marzyła by iść do wojska).
Już widzę jak nasza drużyna A rozstawia się w polu, oddaje 3 szybkie strzały i w przeciągu minuty składa haubice, zapina do pojazdu i w zorganizowanym pośpiechu spi*rdala zanim spadnie na nich ruska artyleria.
Tak będzie, nie zmyślam.
Samobieżna ma podobny problem zalogi.
Dana to nie jest cep, tego nie można się nauczyć obslugiwać w tydzień, bo akurat tyle wolnego ma wociak na szkolenie.
Tam jest elektronika, masa mechanicznych rzeczy które załoga musi umiec obsłużyć w polu, też się nie wklepuje gridów i wali na ślepo, są komputery, do wyliczania kąty, odchyły, coriolisy czy inne magnusy, to nie jest matematyka na poziomie wklepania ceny na kasie w żabce. No i przy holowanej też trzeba to liczyć.
Trzeba będzie zatem wpakowac dużo kasy i czasu szkoleniowego w żołnierza TSW, dopasowac się pod jego czas wolny (albo robic tylko szkolenia weekendowe) i potem modlić się, by nikt nie rzucił kwitem jak mu sie znudzi albo coś nie spodoba w czasie szkolenia wlekącego się miesiącami.
A nawet jak to sie uda, to za dwa lata konczy sie wociakowi kontrakt i idzie do cywila, bo rotacje/szkolenia w formie rozkladania i skladania czesci pojazdu czy obliczania strzalu na kartce znudzą sie szybko.
Będzie trzeba co chwile szkolić nowych, wiec ta artyleria bedzie stała w miejscu i nic nie robiła.
A artylerzyste-rezerwiste po paru latach i tak trzeba bedzie szkolic od nowa.
Co do moździerzy - inna kwestia troche.
Rozumiem że mają na myśli M-98. Nie jest to zła konstrukcja, zrobiło ją HSW a nie nasz ulubiony konstruktor rowerów, więc nie stanowi zagrożenia dla życia i zdrowia żołnierzy. W przeciwieństwie do LMP 2017, można tym trafić w budynek powyżej 1km, pociski nie przegrywają ze śniegiem i błotem, MA pociski dymne (co ludzie umiejący w taktykę docenią), można z nich strzelać w mieście (w LMP płyta się łamie xD) i ma realny zasięg kilku kilometrów, zamiast kilkuset metrów. (wyjaśnienie zasięgu w komentarzu)
Duży moździerz dla wotów ma kilka ważnych zalet: można to szybko złożyć i się ulotnić (szybciej niż haubice i zapiąć ją do nieistniejących pojazdów ciężarowych), wchodzi na pake każdego pojazdu w wocie (na upartego można nawet dodać przyczepke do quada), wymaga 2-3 osoby do obsługi, SĄ już przewidziane na każdej kompanii sekcje moździerzowe w plutonach wsparcia i nie będzie szkoda ich przeszkolić na coś innego niż LMP 2017, bo i tak nikt ich nie uczył z nich strzelać. Problem przesunięcia po jednym ogarniętym (albo silnym) żołnierzu z każdego plutonu by wzmocnić sekcje moździerzowe jest o wiele mniejszy niż formowanie nowej kompanii artylerii.
Pozostaje problem z wyszkoleniem, ale strzelanie z moździerza jest prostrze niż obsluga Dany (nie ma pojazdu do ogarnięcia) i o wiele łatwiejsze niż holowanej. Mamy znacznie niższy próg umiejętności, wiedzy i tężyzny fizycznej.
Podlegają też pod dowódcę kompanii, więc killchain od "potrzebujemy by ktoś pi*rdolnął ten budynek" do pi*rdolnięcia w budynek jest stosunkowo krótki i dzieje sie na małym dystansie (kilku km) co jest bardzo ważne gdy przypomnimy sobie że w WOTach DALEJ NIE MA ŁĄCZNOŚCI.
Sekcja piechoty nie będzie miała sposobu na przesłanie call for fire 20 km za siebie gdzie teoretycznie będzie wotowska artyleria, bo zwyczajnie nie ma czym, nawet w oparciu o to co teoretycznie ma być w BOTach, RRC 9211 w terenie leśnym mają kilka km zasięgu, a w zurbanizowanym jeszcze mniej. Idea że liniowe klp będą wzywały wsparcie artyleryjskie od artylerii wotowej 20 km za linią frontu to jakiś wynik sztabowego ciągu alkoholowego.
Będzie trzeba się bawić albo w gońców, albo w parokrotną retransmisję, albo (gdy będzie działać) puszczać informacje po GSMie. Tymczasem normalne moździerze dla kompanii dają już możliwość przyjemnego wsparcia ogniem pośrednim na umocnione pozycje wtedy, gdy kompania tego potrzebuje.
Tak naprawdę w praniu wyjdzie, że WOTy będą sią łączyły z najbliższą jednostką WL, puszczały SALUTE, on zostanie przekazany wyżej i najbliższe DASy się odezwą zanim WOTowska aetyleria zdąży obsadzić sprzęt i ruszyć w teren.
Podsumowując:
Dozbrojenie sekcji moździerzowych w normalne moździerze - tak.
Wprowadzanie alkoholowych snów sztabowych w życie i budowanie kompanii artylerii holowanej w wocie - nie.
Ps. Ciekawe kiedy te zapowiadane Javeliny zaczną się pojawiać w WOTach, albo chociaż trenażery na brygadach. CSWOT przemielił już kilkuset wociaków przez kurs operatora, ale bez podtrzymywania umiejętności zaraz trzeba będzie ich szkolić od nowa.
A nie czek, nie ma problemu bo i tak połowa poszla juz do cywila xD
Już pomijam że ogarniętych i dobrze wyszkolonych żołnierzy jest jak na lekarstwo, a z każdej szesnastki (ok 150 osób) zostaje na batalionie poniżej 20 w przeciągu 3-4 lat.
Już pomijam fakt, że te nowe ośrodki szkolenia wydrenują wszystkich kompetentnych co zostali na brygadach.
Ale niech mi ktoś wytłumaczy, jak oni chcą zorganizować artylerię w WOT, jeżeli od lat przerasta ich ogarnięcie amunicji i zorganizowanie strzelań z LMP 2017? Są całe bataliony(a nawet brygady) gdzie przez ostatnie 5 lat (lub od ich sformowania) nikt oprócz dowódcy (co był na kursie w CSWOT) nie strzelił jeszcze.
Oczywiście pomostowo dadzą do WOTu cokolwiel by było, ale w zamian za to WOTy zaraz mają przerzucić się na inny sprzęt do którego muszą się przeszkolić jeszcze raz (xD) więc jakikolwiek teoretyczny (bo wiemy że to się nie uda i tak) wysiłek w nauke na 152mm pójdzie w dupe.
Zaatanawiają się czy dac do wotu samobieżną, czy holowaną artylerię, więc zastanówmy się nad oboma wariantami.
Artyleria holowana przegrywa z samobieżną przy zabawie w ogień kontrbateryjny (dlatego ukry lubią Kraby i panzerhaubice, a fanami M777 nie są), dodatkowo wymaga ciężkiego pojazdu do holowania.
Jak rozumiem przez 105mm, chcą zakupić M119 które waży jedyne 2 tony plus amunicja i załoga(5 osób), nie można tego wrzucić na sprintera albo T5 czy nimi ciągnąć, zatem ta kompania artyleryjska pochłonie więcej pojazdów ciężarowych niż ma batalion WOTu (i to na papierze, a nie na chodzie).
Już widzę jak kapral-legionistka po geografii dowodzi działonem składającym sie z jednego zmechola na emce dorabiającego w wocie, 2 kasjerek z żabki o wadze jednego pocisku który mają załadować i 50-letniej nauczycielki której się nudziło w covidzie wiec poszła do wotu (bo zawsze marzyła by iść do wojska).
Już widzę jak nasza drużyna A rozstawia się w polu, oddaje 3 szybkie strzały i w przeciągu minuty składa haubice, zapina do pojazdu i w zorganizowanym pośpiechu spi*rdala zanim spadnie na nich ruska artyleria.
Tak będzie, nie zmyślam.
Samobieżna ma podobny problem zalogi.
Dana to nie jest cep, tego nie można się nauczyć obslugiwać w tydzień, bo akurat tyle wolnego ma wociak na szkolenie.
Tam jest elektronika, masa mechanicznych rzeczy które załoga musi umiec obsłużyć w polu, też się nie wklepuje gridów i wali na ślepo, są komputery, do wyliczania kąty, odchyły, coriolisy czy inne magnusy, to nie jest matematyka na poziomie wklepania ceny na kasie w żabce. No i przy holowanej też trzeba to liczyć.
Trzeba będzie zatem wpakowac dużo kasy i czasu szkoleniowego w żołnierza TSW, dopasowac się pod jego czas wolny (albo robic tylko szkolenia weekendowe) i potem modlić się, by nikt nie rzucił kwitem jak mu sie znudzi albo coś nie spodoba w czasie szkolenia wlekącego się miesiącami.
A nawet jak to sie uda, to za dwa lata konczy sie wociakowi kontrakt i idzie do cywila, bo rotacje/szkolenia w formie rozkladania i skladania czesci pojazdu czy obliczania strzalu na kartce znudzą sie szybko.
Będzie trzeba co chwile szkolić nowych, wiec ta artyleria bedzie stała w miejscu i nic nie robiła.
A artylerzyste-rezerwiste po paru latach i tak trzeba bedzie szkolic od nowa.
Co do moździerzy - inna kwestia troche.
Rozumiem że mają na myśli M-98. Nie jest to zła konstrukcja, zrobiło ją HSW a nie nasz ulubiony konstruktor rowerów, więc nie stanowi zagrożenia dla życia i zdrowia żołnierzy. W przeciwieństwie do LMP 2017, można tym trafić w budynek powyżej 1km, pociski nie przegrywają ze śniegiem i błotem, MA pociski dymne (co ludzie umiejący w taktykę docenią), można z nich strzelać w mieście (w LMP płyta się łamie xD) i ma realny zasięg kilku kilometrów, zamiast kilkuset metrów. (wyjaśnienie zasięgu w komentarzu)
Duży moździerz dla wotów ma kilka ważnych zalet: można to szybko złożyć i się ulotnić (szybciej niż haubice i zapiąć ją do nieistniejących pojazdów ciężarowych), wchodzi na pake każdego pojazdu w wocie (na upartego można nawet dodać przyczepke do quada), wymaga 2-3 osoby do obsługi, SĄ już przewidziane na każdej kompanii sekcje moździerzowe w plutonach wsparcia i nie będzie szkoda ich przeszkolić na coś innego niż LMP 2017, bo i tak nikt ich nie uczył z nich strzelać. Problem przesunięcia po jednym ogarniętym (albo silnym) żołnierzu z każdego plutonu by wzmocnić sekcje moździerzowe jest o wiele mniejszy niż formowanie nowej kompanii artylerii.
Pozostaje problem z wyszkoleniem, ale strzelanie z moździerza jest prostrze niż obsluga Dany (nie ma pojazdu do ogarnięcia) i o wiele łatwiejsze niż holowanej. Mamy znacznie niższy próg umiejętności, wiedzy i tężyzny fizycznej.
Podlegają też pod dowódcę kompanii, więc killchain od "potrzebujemy by ktoś pi*rdolnął ten budynek" do pi*rdolnięcia w budynek jest stosunkowo krótki i dzieje sie na małym dystansie (kilku km) co jest bardzo ważne gdy przypomnimy sobie że w WOTach DALEJ NIE MA ŁĄCZNOŚCI.
Sekcja piechoty nie będzie miała sposobu na przesłanie call for fire 20 km za siebie gdzie teoretycznie będzie wotowska artyleria, bo zwyczajnie nie ma czym, nawet w oparciu o to co teoretycznie ma być w BOTach, RRC 9211 w terenie leśnym mają kilka km zasięgu, a w zurbanizowanym jeszcze mniej. Idea że liniowe klp będą wzywały wsparcie artyleryjskie od artylerii wotowej 20 km za linią frontu to jakiś wynik sztabowego ciągu alkoholowego.
Będzie trzeba się bawić albo w gońców, albo w parokrotną retransmisję, albo (gdy będzie działać) puszczać informacje po GSMie. Tymczasem normalne moździerze dla kompanii dają już możliwość przyjemnego wsparcia ogniem pośrednim na umocnione pozycje wtedy, gdy kompania tego potrzebuje.
Tak naprawdę w praniu wyjdzie, że WOTy będą sią łączyły z najbliższą jednostką WL, puszczały SALUTE, on zostanie przekazany wyżej i najbliższe DASy się odezwą zanim WOTowska aetyleria zdąży obsadzić sprzęt i ruszyć w teren.
Podsumowując:
Dozbrojenie sekcji moździerzowych w normalne moździerze - tak.
Wprowadzanie alkoholowych snów sztabowych w życie i budowanie kompanii artylerii holowanej w wocie - nie.
Ps. Ciekawe kiedy te zapowiadane Javeliny zaczną się pojawiać w WOTach, albo chociaż trenażery na brygadach. CSWOT przemielił już kilkuset wociaków przez kurs operatora, ale bez podtrzymywania umiejętności zaraz trzeba będzie ich szkolić od nowa.
A nie czek, nie ma problemu bo i tak połowa poszla juz do cywila xD